Chór obłoków
Jesteśmy pełne westchnień, pełne spojrzeń,
jesteśmy pełne śmiechu i czasem mamy wasze twarze
Nie jesteśmy od was daleko.
Któz wie ile krwi waszej unosi się w górę
aby nas barwić?
Któz wie ile waszych łez zostało zapomnianych
w naszym płaczu? ile tęsknoty nadaje nam kształt?
Jestesmy aktorami umierania.
Przyzwyczajamy was po trochu do śmierci.
Wy niewprawni, których północ nie uczy niczego,
wiele aniołów dano wam lecz wy ich nie widzicie.
***
Tak bardzo jesteśmy zranieni
Tak bardzo jesteśmy zranieni
i wydaje nam się, ze umieramy,
kiedy ulica rzuca nam złe słowo.
Ulica o tym nie wie,
nie dźwiga na sobie takiego brzemienia.
Nie przywykła aby wybuchał na niej
Wezuwiusz bólu.
zatarły się wspomnienia prehistorycnzych czasów,
odkąd swiatło stało się sztuczne,
odkąd aniołowie grają tylko z ptakami i kwiatami
lub uśmiechajż się przez sen dziecka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz